공지사항

Aranżacja jadalni – jak połączyć funkcjonalność z klimatem domowych ob…

페이지 정보

profile_image
작성자 Hans Koop
댓글 0건 조회 3회 작성일 26-08-21 08:33

본문

Zastanawiałam się ostatnio, jak często jadalnia staje się miejscem, które odwiedzamy tylko od święta. Mamy ją w planie mieszkania, ale najczęściej ląduje tam stos rachunków, pusta doniczka i krzesła, które służą za wieszaki na kurtki. A przecież to właśnie przy stole spędzamy czas z rodziną, rozprawiamy o polityce z gośćmi czy odrabiamy lekcje. Kluczem jest aranżacja jadalni, która nie będzie muzealną ekspozycją, tylko żywą przestrzenią. Postawiłam więc na stół z litego dębu o surowym blacie – rysy i plamy z czerwonego barszczu tylko dodają mu charakteru. Krzesła wybrałam z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni, bo welur jest łatwy w czyszczeniu, a przy tym daje poczucie ciepła. Zamiast dywanu pod stołem położyłam chodnik z kokosa – okruszki łatwiej wytrzepać na balkonie.

hq720.jpg

Mam znajomą, która mieszka w bloku z wielkiej płyty i ma jadalnię o powierzchni 8 metrów kwadratowych. Długo narzekała, że nie zmieści tam porządnego stołu, bo przestrzeń jest wąska i ciągnie się w głąb. Rozwiązanie znalazła w składanym stole na kółkach – rozkłada go tylko na obiad, a na co dzień stoi pod ścianą jako konsola. Do tego kupiła krzesła z przezroczystego poliwęglanu, które optycznie nie zajmują miejsca. Zamiast klasycznej komody postawiła regał na wino i kilka ozdobnych pudeł na sztućce. W małej jadalni sprawdza się też lustro na całej ścianie – odbija światło z okna i pomieszczenie wydaje się dwukrotnie większe. Ona mówi, że teraz nawet śniadanie w weekend smakuje inaczej, bo nie musi niczego chować przed gośćmi.


Największym wyzwaniem w mojej własnej jadalni okazała się funkcja noclegowa. Mamy tylko dwa pokoje, a rodzina przyjeżdża na święta z daleka. Nie chciałam stawiać tradycyjnej rozkładanej wersalki, bo zajmowałaby pół pokoju. Zdecydowałam się na kanapę z funkcją spania, która wygląda jak solidna sofa w stylu mid-century. Mechanizm DL pozwala rozłożyć ją jednym ruchem, a materac piankowy o grubości 16 cm na stelazu listwowym zapewnia komfort nawet na kilka nocy. Dobrze, że wybrałam wersję z pojemnikiem na pościel – przechowuję tam zapasowe koce i poduszki, które wcześniej leżały na szafie w przedpokoju. Kanapa ma tapicerkę welurową w kolorze musztardy, co przełamuje stonowaną zieleń krzeseł i drewniany stół. Goście często pytają, czy to na pewno kanapa do spania, bo siedzisko jest sprężyste i nie ugina się jak hamak.


Przy planowaniu aranżacji jadalni często zapominamy o oświetleniu, a to ono tworzy nastrój. Nie popełnijcie błędu polegającego na jednej żarówce pod sufitem. Ja nad stołem zawiesiłam trzy klosze z mlecznego szkła na różnych wysokościach – dają miękkie, rozproszone światło. Do tego lampa stojąca w kącie z ciepłą barwą 2700 Kelvinów i kinkiet nad komodą, który oświetla obraz. Dzięki temu mogę regulować nastrój: jasno przy obiedzie z dziećmi, półmrok przy kolacji we dwoje z winem. Zauważyłam, że goście przy takim świetle siadają dłużej i rozmawiają . Nie ma nic gorszego niż jaskrawa jarzeniówka, która każdemu dodaje cieni pod oczami i sprawia, że chcesz uciec do sypialni.


Przechowywanie w jadalni to temat rzeka, zwłaszcza gdy brakuje miejsca w kuchni. U mnie na ścianie wisi otwarty regał z sosny, który sam pomalowałam na biało. Na półkach stoją talerze, misy i szklanki, ale też kilka ceramicznych wazonów i książek kucharskich. Dzięki temu jadalnia nie jest tylko stołem i krzesłami, ale ma duszę. Pod regałem postawiłam niski bufet z drewna mango, gdzie trzymam obrusy, serwetki i świeczki. Bufet ma nogi, więc łatwo odkurzyć pod spodem. A co z pościelą? Właśnie tu wkracza lozko z pojemnikiem na posciel, które stoi w kącie jako tapczan. W ciągu dnia przykrywam je pledem i poduszkami, wieczorem rozkładam dla gościa. Pojemnik jest ogromny – mieszczą się tam kołdry, poduszki i zapasowa narzuta.


Kiedy urządzałam swoją pierwszą jadalnię, popełniłam błąd kupując stół o idealnie gładkim blacie. Po roku wyglądał jak pole bitwy – rysy od noży, plamy po herbacie, ślady po gorących garnkach. Teraz wybieram drewno z widocznym usłojeniem lub blat fornirowany, który można cyklinować. Do tego obowiązkowo podkładki pod talerze i serwetki materiałowe zamiast papierowych. Jadalnia to przestrzeń użytkowa, nie muzeum. Na przykład w mojej obecnej jadalni stoi stół z odzysku, który miał wcześniej żywot w kuchni w pensjonacie. Ma wżery i wgniecenia, ale to właśnie one opowiadają historię. Jeśli boicie się zarysowań, zainwestujcie w ceratę w modny wzór – ja mam w kratkę, która przypomina obrus z dzieciństwa i pasuje do welurowych krzeseł.


Szybkim trikiem, który odmienił moją jadalnię, było dodanie tekstylii. Zasłony z grubego lnu do samej podłogi ocieplają wnętrze i tłumią hałas z ulicy. Na krzesła narzuciłam dziergane na drutach poduszki – nie tylko dekoracyjne, ale też praktyczne, bo welur na siedzisku latem bywa lepki. Pod stołem leży dywan z wełny owczej o niskim runie, który łatwo odkurzyć. Jadalnia stała się miejscem, gdzie spędzam czas przy porannej kawie z książką, a nie tylko przy niedzielnym obiedzie. Gdyby ktoś mi powiedział, że odpowiednia aranżacja jadalni sprawi, że będę tam jadać codziennie, nie uwierzyłabym. A jednak – zmieniłam tylko kilka elementów: oświetlenie, tekstylia i funkcję spania. Reszta przyszła sama, bo przestrzeń zaczęła zapraszać do bycia.

댓글목록

등록된 댓글이 없습니다.

회원로그인

회원가입